Wiem że to bez sensu, wiem też że zawsze to wyśmiewałem no ale trudno stało się założyłem bloga...
Niektórzy będą się śmiać inni zerwą znajomość ale jakoś przeżyje. Myśle że w pewnym momencie człowiek ma ochote "wyżygać" wszystko co w nim siedzi, to o czym nie może pogadać z kumplami, rodziną, psem czy pseudo przyjaciółmi z tak modnych ostatnio portali społecznościowych. To coś w stylu myślowego katharsis dzięki któremu nie trawimy w głowie wszystkich niepotrzebny informacji ale przelewamy to zanudzając tym innych.
Gdy dzis na lekcji matematyki przyszedł mi na myśl ten fantastyczny pomysł miałem milion pomysłów, miliardy spraw które chciałbym z siebie wyksztusic, a teraz pisze ten żałosny post i jedyne co mi przychodzi na mysl to wczorajszy budyń swoją drogą całkiem niezły.
W gruncie rzeczy to mój pierwszy post a więc po co od razu wszystkie tematy wyczerpywać... Nie chce tworzyć jakiś światopoglądowych bzdet albo nawracać ludzi na bunt przeciwko wszechswiatu wkońcu jak powiedział jeden ze zdolniejszych artystów w tym zacnym kraju "jestem żółtą magnetyczną gwiazdą w zielonym zamku symbolizacji" cokolwiek miałoby to znaczyć.
Ogólnie coś czuje ze zapowiada się ciekawy czas ...