piątek, 10 grudnia 2010

To bi kontinju

Pisze i pisze pisze i pisze pisze i pisze no i powoli mi się tematy kończą ciekawe. Czuje że powoli wpadam w rutynę co dla artystów mojego pokroju nie jest rzeczą pozytywnie nastrajającą do działania. Powoli kończą mi się siły, powoli mętlik w mojej głowie zatrzymuje dech w piersiach, powoli zmierzam do termosferycznej nicości, powoli zaczynam pieprzyć.
W zasadzie to chyba nic nie muszę więcej dodawać. Napawajcie się tym słowem. Wkrótce kontynuacja.

poniedziałek, 25 października 2010

Nie wiem co mnie podkusiło ...

Wiem że to bez sensu, wiem też że zawsze to wyśmiewałem no ale trudno stało się założyłem bloga...
Niektórzy będą się śmiać inni zerwą znajomość ale jakoś przeżyje. Myśle że w pewnym momencie człowiek ma ochote "wyżygać" wszystko co w nim siedzi, to o czym nie może pogadać z kumplami, rodziną, psem czy pseudo przyjaciółmi z tak modnych ostatnio portali społecznościowych. To coś w stylu myślowego katharsis dzięki któremu nie trawimy w głowie wszystkich niepotrzebny informacji ale przelewamy to zanudzając tym innych. 
Gdy dzis na lekcji matematyki przyszedł mi na myśl ten fantastyczny pomysł miałem milion pomysłów, miliardy spraw które chciałbym z siebie wyksztusic, a teraz pisze ten żałosny post i jedyne co mi przychodzi na mysl to wczorajszy budyń swoją drogą całkiem niezły.
W gruncie rzeczy to mój pierwszy post a więc po co od razu wszystkie tematy wyczerpywać... Nie chce tworzyć jakiś światopoglądowych bzdet albo nawracać ludzi na bunt przeciwko wszechswiatu wkońcu jak powiedział jeden ze zdolniejszych artystów w tym zacnym kraju "jestem żółtą magnetyczną gwiazdą w zielonym zamku symbolizacji" cokolwiek miałoby to znaczyć.
Ogólnie coś czuje ze zapowiada się ciekawy czas ...